No właśnie, znajdziesz też 10W40 syntetyk i 15W40 półsyntetyk (ale to już rzadko). Odpowiedź na to, który z tych czterech będzie najlepszy do współczesnych silników średniej klasy jest oczywista.
Ja nie jestem prof., ale xWy to oznaczenie klasy lepkościowej (x= wg mojego rozumienia tematu - temperatura/zdolność napływania zimnego oleju do smoka pompy i lepkość przez pierwsze minuty pracy, y= po rozgrzaniu/robocza temperatura otocznia i wymagany przy niej film olejowy o danej lepkości). Null/semi/syntetyk to ogólne określenie klasy jakościowej, a więc klasy użytych dodatków. Ja wole ich więcej (tzn. przemyślaną bogatą kompozycję), bo podnoszą możliwości/jakość oleju. W prawie UE zdaje się, że olej z 31% składników syntetycznych może się nazywać syntetykiem, a jest HC. Lepiej żeby miał 50-60% dodatków uszlachetniających. Nadal będzie semi, ale dla MOJEGO silnika będzie lepszy. Np. lepiej na -20 st.C przepłynie przez otwory o średnicy słomki do napojów.
Podam 2 przykłady z autopsji:
1. Znajomego auto 2,0 z LPG na Castrolu 10W40 brało blisko 2l na 10kkm, po wlaniu Fuscha 10W40 zużycie spadło do 0,7l. W obu przypadkach widoczne zużycie zaczynało się po 4 może 5 kkm, bo oleje traciły parametry.
2. Moim AAB robię poniżej 10kkm rocznie, wożę w 50% przebiegu powietrze. Sugerowano mi olej FUCHS SYN MC, który wytrzymuje 10 - 12 kkm, ale wziąłem TITAN UNIMAX PLUS 10W40 (25 - 40 kkm), bo jak mi się trafi wożenie drewna po 8kkm, to przy którym będzie mniejsze zużycie silnika.
To są oczywiście niuanse, a że chodzi o ochronę trących części silnika, to wolę dołożyć 20-50PLN, bo i na paliwie się może opłacić. Pomijając podróbki, niektóre markowe oleje, w PL rozlewa np. Orlen. Jak się poprztykali z pewną marką, stworzyli Platinium. Aha, w mojej leciwej osobówce przy -15 st. C, gorzej kręcił rozrusznik na poprzednim 5W40.
Archaizmem też jest przechodzenie np. po 100kkm z 5Wy na 10Wy, bo tak zrobili mojemu ojcu w ASO.
Zajżyj na
http://www.zmienolej.pl/kunena/oleje-si ... vw-t4-2-4d